• Wpisów:6
  • Średnio co: 351 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 02:40
  • Licznik odwiedzin:24 277 / 2460 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
**Przypomnienie**
*Bruno*
Przechodziłem obok naszej Sali, gdy nagle usłyszałam jakiąś muzykę. Otworzyłem lekko drzwi i zobaczyłem kto to. To była Joe. Dobrze jej szło.Wszedłem do środka, starając się nie hałasować i zaczałem słuchać Podczas gdy grała widziałem ile serca w siebie to włożyła.
-Nieźle-powiedziałem, gdy skończyła.
-Dzieki. Myślałam, że nikogo nie było.-powiedziała
-Spoko. Wiesz, sorty za wczoraj, za to,ze się dziwnie zachowywałem. A tak wogole to nie poznaliśmy się, oficjalnie.Bruno- powiedziałem wyciągając rekę. Joe wstała z sofy i podała mi rękę.
-Josephin, ale wolę jak mówi się do mnie po prostu Joe.
-Miło mi cię poznac Joe.
-Mi ciebie tez Bruno…..

Odcinek 5
*Joe*
Po 10 minutacd do pokoju weszli chłopacy. Śmieli się z czegos. Stawiam, że Phil znowu opowiedził jakis kawał.
-Siemka-powiedział Eric i Phil, reszta, tylko rozsiadła się i była gotowa do pracy.
-Chłopacy, od dłuższego czasu w głowie mam pewna melodię...-Bruno chwycił gitarę i zagrał kawałek. Melodia była naprawde dobra, gorzej było z tekstem nagle coś przyszło mi do głowy.
- Today I don’t feel like doing anything
I just wanna lay in my bed
Don’t feel like picking up my phone
-Podajcie kartke.-powiedził Phil, po czym dostał kartke i zaczał notować. Bruno po raz kolejny zagrał melodię i do tego zaśpiewał kawałek tekstu.Potem poszło jak po maśle.
So leave a message at the tone
'Cause today I swear im not doing anything
I'm gona kick my feet up and stare at the fan
Turn the TV on
Throw my hand in my pants
Nobodys gon’t tell me I can`t
I`ll be lying on the couch just chillin` in my snuggie
Click to MTV so they we teach me how to dougie
Cause in my castle im the freakin man
Oh

Yes I said it
I said it
I said it 'cause I can

Today I don’t feel like doing anything
I just wanna lay in my bed
Don’t feel like picking up my phone
So leave a message at the tone
Cause today I swear I'm not doing anything

Nothing at all
Ooh hoo ooh hoo
Hoo ooh ooh
Nothing at all

Ooh hoo ooh hoo
Hoo ooh ooh



Tomorrow I'll wake up do some P90X
Meet a really nice girl have some really nice sex
And she's gonna scream out 'this is great' (Oh my god, this is great)
Yeaaah

I might mess around and get my college degree
I bet my old-man would be so proud of me

But sorry paps you'll just have to wait
Oh

Yes I said it
I said it
I said it 'cause I can

Today I don't feel like doing anything
I just wanna lay in my bed
Don't feel like picking up my phone
So leave a message at the tone
'Cause today I swear I'm not doing anything

No I ain't gonna comb my hair
'Cause I ain't going anywhere
No No No No No No No No No


I'll just strut in my birthday suit
And let everything hang loose
Yeah Yeah Yeah Yeah Yeah Yeah Yeah Yeah Yeah
Ohh
Today I don't feel like doing anything
I just wanna lay in my bed
Don't feel like picking up my phone
So leave a message at the tone
'Cause today I swear I'm not doing anything

Nothing at all
Woohoo ooh
Woohoo ooh hooh ooh ooh
Nothing at all

Woohoo ooh
Woohoo ooh hooh ooh ooh
Nothing at all

-Udało się.-powiedział Phil, po napisaniu ostatniego słowa. szcerze tekst strasznie mi się spodobał. A melodia wpadła mi w ucho.
-A to zasłuha Joe...-rzucił Eric a wszyscy mu przytakneli.
-Nie to sie udało wspólnymi siłami.-zaczełam się wymigiwać. Nie lubię być w centrum uwagi, nigdy nie lubiłam.
-Teraz to na pewno podpiszemy z toba kontrakt.-pwoiedził Phil, po czym rzuciłam mu sie na szyje. Nie było to trudne bo sidział obok mnie.Nawet nic sobie z tego nie robił, że ściska go jakaś wariatka, która tak bardzo ucieszyła się z powodu podpisania umowy.
-To trzeba by było jakos to uczcić, a przy okazji lepiej bysmy się poznali.-powiedził Bruno pokazując śnieżnobiałe ząbki.
-No własnie. To może dziś 160, spotykamu się przed studio.-zaproponował Eric
-Brzmi kuszaco-powiedzialam, bo czym wszyscy wybuchliśmy smiechem. Nie wiem dokładnie co było smieszne to co pwiedziałm,czy raczej to, że miałm dość dziwna mine.Ale nie to było ajwazniejsze, najwazniejsze było to,że będzie dziś imprezka.
Mimo,że nie lubię być w centrum uwagii, to strasznie lubię imprezy.
-Ej est godzina 13, więc może skończymy na dziś, żeby przygotować się na tą impreze?-Eric zapytał jak dziecko, jeszcze patrzył wzrokiem zbitego szczeniaczka.
-Erick ty leniu!-krzyknał Bruno, a wszyscsy zaczeli się śmiać.
-Ale na powaznie, to możemy skończyć-mówił Phil smiejąc się z Ericka ktory właśnie powtórzył jeszcze raz swoją minke.
-To ja bede leciała.-powiedziałm zabierając torebkę z sofy.-Pa.-powiedziałam i wyszłam.Szybko wsiadlam do mojego samochodu i odjechałam. W domu byłam po 20 minutach, dosyć szybko, bo o ej porze korki sa gigantyczne, może ktos ma szcżęliwy dzień. weszłam do domu z uśmiechemwymalowanym na twarzy, ale zapomniałam, że Vicki musiał iść do pracy. Dopiero po jakimś czasie przypomniłam sobie. Byłam głodna, więc wyjęłam z lodowki szynke. ktora położyłam na kromke chleba. Jedząc posżłam na gorę. Podłączyłam telefon do ładowania i poszłam wziąść długi, gorący prysznic. Po 15 minutach nie było mnie już w łazience, szukałm jakiejś sukienki na imprezę. W końcu coś się znalazło, a była to jasno, zielona sukienka ,do tego czarne szpilki i złoty łacuszek. Ciuchy odłozyłam na bok i wrociłam do salonu. Walnełam się na kanape i zaczełam oglądac TV.Nie wiedzieć kiedy dochodziła 150. Jak poparzona wbiegłam po schodach, szybko znalazłam się w łazience kończąc makijaz i rozczesywanie włosów. Ubrałam sie. Zgarnęłam z szafki nocnej telefon i poszłam do kuchni.Musiałm zostawic kartke z informacją dla Vicki : 'Będę na imprezie. Nie wiem kiedy wrocę o ile wrocę. Pa caluje, Joe. '
 

 
**Przypomnienie**
-Cześc,- powiedziałam. Peter siedział w kapeluszu. Uniósł głowę i się uśmiechnął, odwzajemniłam uśmiech.
-siadaj-powiedział eric wskazując miejsce na sofie obok Bruna. Razem z chłopakami smieliśmy się, gadaliśmy i wygłupialiśmy, mimo, żę ich prawie nie znałam, pokochałam ich.
-Dobra to ja będę leciła.-powiedziałam wstając z sofy. W pokoju siedziałm tylko ja, Brono i Phil.
-To do jutra- powiedział Phil, a Bruno tylko burknął pod nosem „pa” i wyszłam…

Odcinek 4
W domu byłam o 15.00, bo po drodze zajechałam do sklepu, żeby kupić coś do jedzenia. Vicki pewnie by nie pojechała, bo albo jej się nie chce, albo coś musi zrobić, a do tego mam rozwalony samochód, który jest u mechanika.
-Jestem!- krzyknęłam wchodząc do kuchni.
-O to fajnie! I jak tam?-zapytała przyjaciółka, rozpakowując torby, ja zdjęłam szpilki i usidłam na krześle.
-Jutro mam dzień próbny, nie mogę się doczekać. A teksty będę pisała dla zespołu, są tam sami chłopacy. Po tym dniu, poczułam się jak bym znała ich od wielu lat.
-No to masz bardo fajnie. A do mnie dziś szefowa dzwoniła, że muszę jutro wracać do pracy, bo mają jakieś problemy, a za nie wykorzystane dni dostanę kasę.
-to pewnie będą kolejne zakupy?-Vicktoria, właśnie wkładała do lodówki zakupy , gdy nagle zadzwonił mój telefon.
Spojrzałam na wyświetlacz, zobaczyłam zdjęcie mojego chłopaka.
Ja: No hej. Co jest?
Mike:Miki jak poszło?
Ja: Świetnie, jutro mam dzień próbny. A co tam u cibie?
Mike: Strasznie się nudze, przed chwilą wróciłem z pracy. Mogę do ciebie przyjechać?
Ja: Jasne, o której?
Mike: Mogę za 20 minut.
Ja: Okey, to czekam. Pa.- on rozłączył się pierwszy. Ja poszlam na górę do pokoju. Zmyłam mój makijaż i założyłam na sibie coś luźnego. Nagle sobie przypomniałam, że nie wiem nawet na ktorą mam przyjechać. Wybrałam numer Phila, bo jak na razie miałam jedynie numer do niego, ale mam nadziję, że to niedługo się zmieni. Zadzwoniłam.

*Phil*
Właśnie prowadziłem samochód rozmawiając z Brunem, gdy zadzwonił telefon.
-Ej Bruno weź odbierz.
-Ok.- Peter wziął telefon i sprawdził wyświetlacz. – To Joe dzwoni. Weź może ty jakoś odbierz…
-Jak?- zapytałem z poirytowaniem w głosie.
-No okey. – Bruno odebrał, po czym włączył głośnik.
Joe: Hej Phil, mam pytanko.
Bruno: Phil nie możę gadać, ale wal.
Joe: Na która mam jutro być? Bo w ogóle nie wiem co i jak.
Bruno: Przyjdź na 9.00. Oke?
Joe: Jasne, dzięki. Pa.- to ona szybko się rozłączyła. Bruno dołożył moją komórkę na miejsce i przez chwilę, siedziła i patrzył na komórkę.
-Bruno co jest? -zapytałem ciut za nie pojony
-Nic, nie moge pomyśleć ?-zapytał. Nagle wybuchnąłem śmiechem, po czym ona tez tak postąpił.

*Joe*
Zeszłam na dół, bo usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam to był Mike. Pocałował mnie i wszedł. Zdjął buty i złapał mnie mocno za rekę.
-Hej kochanie. Jak samo poczucie?
-Świetnie. Idziemy do mnie?
-Okej.- wyszliśmy z kuchni, przeszliśmy przez salon w którym siedział Vicki.- Cześć Vicktoria.- powiedział mój chłopak. Zapomniałam wspomnieć wcześniej, ale moja przyjaciółka nie znosiłam Mike’a , denerwowało mnie to, ale nie chciałam zmieniać zdania przyjaciółki. Gdy powiedziałam jej rok temu o moim chłopaku, to powiedziała, że on jej nie pasuje coś i tak zostało. Ale wracając do teraźniejszości.
W końcu znaleźliśmy się w moim pokoju, chciałam pogadać z Mike’m o tym, że teraz jak znalazłam pracę, to będę miał mniej czasu dla niego. Usidłąm na łóżku, a mike zaraz się przysiadł do mnie.
-Mike musisz mnie posłuchac.
-okey.
-Jeśli mnie przyjmą, to będę miał mniej czasu dla ciebie i co za tym idzie, nie będziemy się często widywać.
-Wiem o tym. To na początku na pewno będzie trudne, ale damy radę.
-Tak wiem- Mike mnie pocałował . Mike siedział u mnie jeszcze godzinkę, bo zauważył, że jestem już trochę zmęczona więc poszedł, oczywiście gdy wychodził pocałował mnie czule.
-Dobra stop gołąbeczki.-do kuchni wparowała Vicki. Rzłóczylimy nasze wargi.
-Wiesz dzieki… -powiedział Mike, po czym wyszedł. Po kilku minutach znalazłam się w moim pokoju. Wzięłam długi zimny prysznic. Wróciłam do pokoju i walnęłam się na moje łózko. Nawet nie spostrzegłam się, kiedy zasnęłam….
Obudziłam się punkt 8.00, spojrzałam na telefon 0 wiadosci, 0 nieodebrabych połączeń. Wygramoliłam się z łózka i poszłam pod prysznic, który trwał 10 minut. Umalowałam nielekko i wyszłam z łazienki. Doszłam do szfy i zaczełam szukać jakiś ciuchow. Wujęłam moja jedyną spódnice, którą dostałam od mojej mamy chyba na urodziny. Do tego sobrałam kolorystycznie pasującą bluzke, na niej był duzy uśmiech i jakiś napis, bodajże ‘THIS IS MY DAY’. Wzięłam mój sweter i torbę. Zeszłam na dół. Vicktoria jeszcze spała, widocznie miała na drugą zmianę. Wyjęłam z lodowki jogurt, z szuflady wyjęłam łyżeczkę i zaczełam jeść. Po kilku minutach plastikowy kubeczek był pusty. Założyłam baleriny i wyszłam. Musiałam się jeszcze wrócić, bo zapomniałm o kluczykach. Na miejsce dojechałam po 20 minutach.
Weszłam do Sali, w której wczoraj siedziałam razem z chłopakami. Nkogo jeszcze nie było, więc rozsiadłam się na sofie. Nie mogłam usiedzieć, więc wstałam i zaczełam się rozglądac, po Sali. Zbaczyłam gitarę chwyciłam i zaczełam coś grać. To była melodia piosenki Alyss Reid – Alone again.

Till now, I always got by on my own.
I've never really cared until I met you.
And now it chills me to the bone,
How do I get you alone?
When you said I could move on and go,
you said I’m weak and it shows,
I couldn’t go on without you.
Now I’m sitting in this house alone,
wondering why I left home,
And I’m hoping that you know that…


Till now, I always got by on my own.
I've never really cared until I met you.
And now it chills me to the bone,
How do I get you alone?


The phone call, can you stop the free fall?
Can you be the reason I can see beyond the lies if I keep holding on?
I hear you, can you stop the screaming?
Did you stop believing?
I can feel you letting go, can’t be alone tonight…

When you said I could move on and go,
you said I’m weak and it shows,
I couldn’t go on without you.
Now I’m sitting in this house alone,
wondering why I left home,
And I’m hoping that you know that…


Till now, I always got by on my own.
I've never really cared until I met you.
And now it chills me to the bone,
How do I get you alone?

How do I get you alone?

I wonder where you are tonight,
No answer on the telephone.
and the night goes by so very slow
woah, I hope that it won’t end though,
alone.
And I’m hoping that you know that…

Till now, I always got by on my own.
I've never really cared until I met you.
And now it chills me to the bone,
How do I get you alone?

Till now, I always got by on my own.
I've never really cared until I met you.
And now it chills me to the bone,
How do I get you alone?
How do I get you alone?

Ominęłam częśc śpiewaną przez chłopaka, bo tam trzeba było trochę rapować i nie chciałam, ale mój wykon mi się nawet spodobał.

*Bruno*
Przechodziłem obok naszej Sali, gdy nagle usłyszałam jakiąś muzykę. Otworzyłem lekko drzwi i zobaczyłem kto to. To była Joe. Dobrze jej szło.Wszedłem do środka, starając się nie hałasować i zaczałem słuchać Podczas gdy grała widziałem ile serca w siebie to włożyła.
-Nieźle-powiedziałem, gdy skończyła.
-Dzieki. Myślałam, że nikogo nie było.-powiedziała
-Spoko. Wiesz, sorty za wczoraj, za to,ze się dziwnie zachowywałem. A tak wogole to nie poznaliśmy się, oficjalnie.Bruno- powiedziałem wyciągając rekę. Joe wstała z sofy i podała mi rękę.
-Josephin, ale wolę jak mówi się do mnie po prostu Joe.
-Miło mi cię poznac Joe.
-Mi ciebie tez Bruno…..

**************************
Piosenka o ktorej mowa, w opowiadaniu :

Mam nadzieję, ze się spodoba. Pewnie zanudzi was...
  • awatar alternatywaa: dzięki, postaram się poprawić te błedy <3
  • awatar obsceneparodyoflifee: Mogę sobie pozwolić na małe poprawki? "-Dobra to ja będę leciła.-powiedziałam" Lepiej brzmi lecieć. Trochę błędów można wyłapać no i ciągle piszesz tekstem jednolitym: wzięłam, włączyłam, zrobiłam, zaśpiewałam itp.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nastepny odcinek się pisze <3
wena powróciła
 

 
**Przypomnienie**
-Okey.-wzięłam pilot do reki i włączyłam telewizje. Wlączyłam MTV, nie słuchałam piosenkek lecących na tej stacji. Dzwiło mnie to jak, Mike się zdiwił sprawdzając kto dzwoni. A potem jak powiedział, to swoje "tak?", to było inne tak, tak ktorego ja nie znałam. Ale postanowiłąm miło spedzić ten dzień. Wiec wyłączyłam swoje dziwne myslenie i zaczełam słuchać piosenke.
-Co leci?-zapytał
-Nie wiem -wydukałam.

Odcinek 3
Mike usiadł koło mnie i zaczał się gapić w telewizor. Po chwili wzrokiem wrócił na mnie.
-Kochanie, co jest?-zapytałam. Nie umiałam się na niego gniewać. Za bardzo go kochałam, żeby muc go zranić.
-A co ma być?
-Wiesz twój wzrok jest jakiś dziwny.-powiedziałam, po czym odwróciłam głowę w jego stronę.
-Musi ci się wydawać. Ide po wino. Zapomniałem o nim.-zbył mnie. Szybko wyszedł z pokoju i przeszedł do kuchni.

**Mike**
Nie mogę jej dłużej okłamywać. Muszę jej powiedzieć calą prawdę, Martwię się tylko, że ona nie da sobie z rady z tą wiadomością. Załamie się i wtedy to będzie zupełna klapa. W głowie miałem tyle mysli, wszystkie biły się ze soba. Byłem na siebie wściekły. Ale postanowiłem się nie łamać. Wziąłem dwa kieliszki i wino. Zaniosłem do pokoju.

**Joe**
-O już jesteś..-powiedziałm, po tym jak mój chłopak wszedł do salonu.
-Tak.-otworzył wino i nalał do lampek. Upiłam łyk alkoholu i wtuliłam się w jego ramie. Mimo tego co wcześniej myślałam, wolałam być przy nim. Mike schylił głowę i pocałował mnie w czoło. Odstawiłam lampkę i pocałowałam go w usta.
-Kocham cię.-szepnęłam mu do ucha.
-Ja ciebie też.-powiedział i mnie pocałował. Drobne pocałunki przerodziły się w namiętne, wyrażające wile emocji, długie pocałunki.
-Kochanie, ja nie będę mogła zostać.-powiedziałam. Ale i tak nie chciałam przerywać całowania.
-Wiem. Nie możesz zostać?-zapytał
-Innym razem.- teraz przerwałam pocałunki. Usiadłam i wtuliłąm się znowu w jego tors. Po dwóch godzinach spędzonych u mojego chłopak podczas których dużo rozmawialiśmy i smialiśmy się wrociłam do domu. Dzrwi otworzyłam kluczami.
-Hej-powiedziałam do przyjaciółki i nie zwarząc na to czy odpowie posżłam na gore. Walnęłam się na łózko, spojrzałam na zegar wiszący na ścianie dochodziła 190. Dzień mnie wykończył. Nagle do pokoju wparowała Vicki.
-co jest?-zapyatała
-Nie umiesz pukać..!-spojrzłam na nią wzrokiem „won”
-Umiem, ale wiesz, że i tak bym weszła tutaj.-powiedział i cwaniacko się uśmiechnęła.- no to co jest?
-Nie wiem, ale tak mi się wydaje, że Mike mnie oszukuje.
-co? Mike?=usiadła na łózku patrząc na mnie z niedowierzaniem- On by muchy nie skrzywdził.
-No niby wiem, ale dzisiaj odebrał dziwny telfon i zaniepokoiło mnie to jak powiedział „tak”. Chyba się denerwował…-połózyłam głowę na poduszkę.
-Nie przejmuj się to mogły być nerwy, albo coś….-Vicktoria, jak zawsze zaczeła snuć swoje „mądre” kazania.
-Okey. Iwesz co .. nie mogę się doczekać jutra….-zamknełam oczy. Po kilku minutach zasnęłam.nawet nie wiem, kiedy przyjaciółka wyszła z pokoju. Następnego dnia przebudziłam się o 70. Było dosyć wcześnie, więc chciałam choć na trochę jeszcze zasnąć, ale nie mogłam, to pewnie były nerwy. Posżłam do łazienki, wzięłam długi prysznic, po kilkudziesięciu minutach wuszłam spod prysznica, i zaczęłam suszyć moje długie włosy. Po wysuszeniu, związałam je w lużnego warkocza. Chciałm się umalowac, podkreśliłam kości policzkowe, i moje niebieskie oczy. Wyszłam z łazienki, z szafki wyjęłam notes z kartkami na których zapisane były moe teksty, a czasami nawet jakieś nuty. Spakowałam notes do torby i zaczełam szukać, jakiegoś ciuchu na rozmowę. Po jakimś czasie wyjęłam moją ulubioną białą bokserkę, niebieskie rurki i różową marynarkę. Do tego zestawu wybrałam moje ulubione tenisówki- muszę, podkreślić, że nigdy nie lubiłam szpilki, ten rodzaj butow nosiłam rzadko-, zeszłam na dół. Po kuchni krzątał się już przyjaciółka. Usiadłam przy stoliku.
-Hej – powiedziała- Jak tam masz streasa?
-Małego.-powiedziałam i upiłam łyk kawy.- co jest an śniadanie?-zpaytałam i podeszłam do lodówki.
-Nie zdąrzyłam nic zrobic….
-Yhym…spoko.-wyjęłam jogurt i szbko go zjadłam. Po raz kolejny upiłam gorący napój i spojrząłm na zegarek. Właśnie dochodziła 90. Wstałam z krzesła, ucałowałam przyjaciółkę, zbarałm torbę i wyszłam. Musiałam iśc na piechotę bo Vicki musiała pojebać mi samochód, samochód jej miał jej narzeczony, który był na wyjeździe służbowym. Stanęłam przed dużym budynkiem. Moje mysli całkowicie się zderzały ze soba, jedne mówiły : „uciekaj”, a drugie „ uspokój się”. Do mnie nic nie docierało. Po chwili obudziłam się z transu i ruszyłam w stronę dużych drzwi. Przy wejściu zatrzymał mnie ochroniarz.
-A pani czego tu szuka?-zapytał
-Ja jestem w sprawie pracy. Do Phila.
-mogę pani wierzyć?-zpaytał. Okazało, się że facet jest całkiem miły, jak na swój zawód.
-Tak.-powiedziałam, a mężczyzna otworzył drzwi. Weszłam. Przedemna ciągnął się długi korytarz, wyłozony był szara wykładzina, a ściany były czerwone. Ruszyłam. Po drodze napotkałam, jakąs kobietę.
-Cześc. Słuchaj szukam Phila…mogłabys mi pomóc?-zpaytałam
-Jasne- odpowiedziała dziewczyna uśmiechając się. Dziewczyna była ciemnej karnacji, miał ciemne włosy i była s®edneigo wzrostu. – To tu..-wskazłą na drzwi. Przy czym obudziła mnie z moich przemyśleń, które jak zawsze były bezsensowne i nie potrzebne. Wkurzyłam się sama na siebie, chociaż nie wiem za co, ale wkurzyłam się. Zapukałam, a dziewczyna w tym samym momencie odeszła ode mnie.
-Proszę-powiedział mężczyzna
-dzień dobry. Wczoraj rozmawialiśmy o ofercie pracy..
-Joe?- zapytał serkając na mnie
-Tak, a ty jestes phil?-zapytał nie pewnie.
-tak. Siadaj.-wskazał na krzesło.- Posłuchaj mnie uważnie. Twoja praca będzie bardzo odpowiedzialna, będziesz pmagała zespołowi Hooligans w pisaniu tekstów. Przyniosłaś ze sobą jakies teksty?-zapytał, a ja szybko wyszperałam z torby mój notes.- Jesteś naprawde dobra.-zaczał przewracac strony, przeczytał kilka tekstów.- Mogę zatrzymać ten zeszyt chwilowo?-zpaytał
-Jasne.-odpowiedziałam
-to tak co do umowy, jesteś w stanie zaczać pracę jutro? Znaczy się jutro taki dzień probny, a jeśli się sprawdzisz to podpiszemy umowe.dobra?-zapytał
-Okey.
-chciałabyś poznać zespół?zaproponował, a j tylko kiwnęłam głową. Wyszliśmy z biura i weszliśmy przez duże drzwi, do innego korytarza, kolory były stonowane, panowała biel i lekki beż. Phil otworzył duze drzwi.
Weszliśmy, wzrok wszystkich skierował się na nas.
-Słuchjcie chłopacy to jest Joe, a to są : Eric, Kenjamin, Phred,Jamoero ja i nasz wokalista bruno mars, albo po prostu Peter.
-Cześc,- powiedziałam. Peter siedział w kapeluszu. Uniósł głowę i się uśmiechnął, odwzajemniłam uśmiech.
-siadaj-powiedział eric wskazując miejsce na sofie obok Bruna. Razem z chłopakami smieliśmy się, gadaliśmy i wygłupialiśmy, mimo, żę ich prawie nie znałam, pokochałam ich.
-Dobra to ja będę leciła.-powiedziałam wstając z sofy. W pokoju siedziałm tylko ja, Brono i Phil.
-To do jutra- powiedział Phil, a Bruno tylko burknął pod nosem „pa” i wyszłam…
__________________________________________________
Mam nadzieję, że się wam spodoba.
 

 
**Przypomnienie**

-Dobra. czekam.-facet rozłączył się. Siedziałm na krzesle w bezruchu, nie mogłam sie otzrąsnąc. Która z was by się nie cieszyła, gdyby dostała pracę po kilku miesiącach lenistwa? Ja byłam tak szczęsliwa,że chętnie bym sobie poskakała, ale nie mogłam,bo podemną byli sąsiedzi. Wbegłam do kuchni. Przy stole siedział Vicki pijąc kawę.
-Jutro mam rozmowę.-powiedziałam. Łyk kawy który własnie wzięła przyjaciółka znalazł się na mojej bluzce....

Odcinek 2
Ne przejełam się, tym. Wicki wskoczyła na mnie.
-Ej, daj sobie na luz. Przecież to tylko rozmowa.
-Now iem. Ale jestem szcżęsliwa, bo może wkońcu, o ile cię przyjmą to nędziesz miał jakieś zajecie. A nie siedzenie u Mike'a albo przed telewizorem.- Vicki nie znosiła mojego chłoapka. Sam nie wiem czemu.
-Oj dobrze. Pogadamy potem. Bo teraz jestem strasznie głodna, a zaraz trezba bedzie jeść obiad.-usiadła do stołu i zaczełam jeśc pyszne naleśniki z czekolądą. Kocham czekoladę, to własnie ona jest moim najlepszym przyajcielem, umie mnie pocieszyc.Po 20 minutach byałm w moim pokoju. Musialm jeszcze pozmywać. Walnęłam się na łózku, telefon połozyłam na szafce nocnej i zaczełam mysleć.Chwycilam telefon i zadzwoniłąm do mojego chłopaka.
-Hej kochanie. Co porabiasz? Moze jesteś w pracy?-zapyatałam
-Hej, jestem w domu. Mam wolne i starsznie się nudzę.
-A co bys powiedział, gdybym do ciebie przyjechała?-zaproponowłąm wstając z łóżka i grzebiąc po szafie.Wyjęłam czerwone rurki.
-Hm...wiesz to nawet dobry pomysł.
-Okey, to będę u ciebie za 20 minut.Kocham cię-wyszperałam z szafki mój ulubiony biały T-shirt z wizerunkim jakiejś kobiety. Wzięłam torbę i wyszłam z pkoju.
-Joe, gdzie ty idziesz?-zapytała Vicki oglądjac jakiś film.
-Ide do Mike'a. Nie chce mi sie siedzieć w domu.Gdzie są kluczyki od mojego auta?-zapytałam szuakjąc na biurku
-Jest w kuchni, w lewej górnej szafce.-powiedziała przełączajac na inny kanał.
-Dzieki. Leće pa -krzyknęłam zamykając dzrwi. Po drodze skoczyłam do sklepu i kupiłam wino oraz lodywaniliowe.U Mike'a byłam punkualnie po 20 minutach.Zapukałam, otzworzył mi mój chłopak.
-Hej słońce.-pocałował mnie w usta.
-Hej-odpwoeidziałam. Usiadłam na blcie stołu kuchennego i zsunęłam szpilki z nówg. Rzadko nosiłam szpilki, bo jakoś dziwnie się czułam, wolałam nociś trampki, albo co kolwiek aby było bez obcasów. Wyjełam po chwili z torby lody i wino.- Trzymaj.-wręczyłąm mu wino, a lody włozyłam do lodówki.Poszłam do salonu. W jego domu czułam się jak u siebie.Usiadłam na kanapie.Chwilę pózniej dosiadł się do mnie Mike.
-Kochanie, czy coś się stało?-zapytał-Coś złego?
-Nie własnie dowrotnie. Śłuchaj kochanie. Dziś rano znalazłam ciekawa ofertę pracy. Zadzwoniłam. Jutro mam sie pojawić na miejscu.-tak teraz sobie przypomnialam, że nie dotałam wiadomości o Phila. Wyjęłąm telefon i weszłąm w odebrane wiadomości. Była jedna nieodebrana. Szybko ją otworzyłam. Była tam adres studia. Szybko włozyałam komórke do kieszeni i spojrzałam w piekne niebieskie oczy Mike'a.
-Kochanie..-przyblizuł sie do mnie i nie pcałował-cieszę się...-zaczał do mnie mówić nie przerywając pocałunku-że..spelaniasz..swoje... marzenia...-zacelismy się całować, on połyż mnie na kanapie. nadal mnie całował. Nagle zaczął dzwonic, jego telefon.Mike nie odbierał, troche się wkurzyłam.
-Obdierz!-powiedziałm po czym przeniosłam się do pozycji siedzacej.Mike sprawdził kto dzowni.
-Tak?-powiedział nie pewnie-Jutro? Dobrze. Na którą?Okey, to jutro będe.-szybko zakończył rozmowę.
-Kto...-chciałam zapytać, ale on mi przerwał.
-Z pracy, wziąłem wolne i musze wracać do pracy.-chciał mnie pocąłować.Ale odsunełam się od niego-Co jest?-zapytał nie pewnie
-Nic. Napijesz się wina?-rzuciałam od niechcenia
-Chętnie. Ale to ty siedz tutaj, a ja pójde po wino.-owiedział wstając z sofy.
-Okey.-wzięłam pilot do reki i włączyłam telewizje. Wlączyłam MTV, nie słuchałam piosenkek lecących na tej stacji. Dzwiło mnie to jak, Mike się zdiwił sprawdzając kto dzwoni. A potem jak powiedział, to swoje "tak?", to było inne tak, tak ktorego ja nie znałam. lae postanowiłąm miłospedzić ten dzień. Wiec wyłączyłam swoje dziwne myslenie i zaczełam słuchać piosenke.
-Co leci?-zapytał
-Nie wiem -wydukałam.
 

 
Hej, jestem tu nowa. Mam zamiar pisac opowiadania o Bruno Marsie. Mam nadzieję,że bd miło przyjęta .

Odcinek 1
Spojrzałam na niego dziwąc się, byłam trochę zmieszna sytuacja.On podszedł do mnie i mnie pocałował.

Może zacznę od poczatku. Nazywam się Josephin Smith,mam 25 lat. Od jakiegos czasu mieszkam z przyjaciółka Victoria w L.A. Interesuję się muzyką, coś komponuję, czasami zagram na jakimś instrumencie, a najczęściej jest to gitara i pianino. To własnie z muzyką wiąrzę swoją przyszłośc. Mój chlopak Mike, stara się pomóc z całych sił. Doceniam to i jestem mu za to wdzięczna.
Wstałąm o 110 ledwo wywlokłam się z łóżka. Posżłam do łazienki, żeby się trochę ogarnąć.Szybko wyjęłam z szały dres i biały T-shirt. Zesżłam na dół, czekała tam na mnie przyjaciółka. Przytuliłam ją na powitanie.
-Jak się spało?-zapyatłam
-Dobrze, a jak ty?
-Nie za dobrze, zamartwiam się wszosrajszym telefonem mamy...-usiadłam- mówiła, coś o Nicku, że ostatnio pytał o mnie.
-Joe, nie przejmuj sie. Nie warto.Przecież skończyłąś rozdział z tym dupkiem. -zapomniałam wspomnieć,bo znajomi mówili na mnie Joe i własnie do tego imienia się przyzwyczaiłąm.
-Tak, wiem. A o tam szykujesz?-zapytałam Vicki.
-Chcesz zjesć naleśniki? Masz do wyboru naleśniki, albo płatki...-powiedziałą, przerzucając naleśnik z patelni na talerz.
-Wybieram nalesniki z czekoladą. A wiesz, może gdzie jest laptop.?-
-W salonie, w szafce biurkowej.-ruszyłam, szybkim krokiem do salonu. Kilka minut miałam laptop yuz przedemną.Weszłam na stronę z ofertami pracy. Jedno z pośród wielu mnie zaciekawiło. Nie było tam za wiel informacji, ale postanowiałam zadzwonic.
-dzień dobry, dzownię w sprawie oferty pracy. Cyz ona jest nadal aktualna?-zapytałam poddenerwowana
-Tak, jest aktualne-powiedział mężczyzna-Jak masz na imie?
-Joe.
-Dobra, słuchaj Joe. Jęsli naprawde zalezy ci na tej pracy, możesz przyjśc jutro. Pytaj o Phila. Jestemw studiu od 8-20, zalezy. Co do miejsca, wyslę co go SMS'em.
-Acha, dobrze to jutro będę na 10.Okey?-zapyatałam niepwenie
-Dobra. czekam.-facet rozłączył się. Siedziałm na krzesle w bezruchu, nie mogłam sie otzrąsnąc. Która z was by się nie cieszyła, gdyby dostała pracę po kilku miesiącach lenistwa? Ja byłam tak szczęsliwa,że chętnie bym sobie poskakała, ale nie mogłam,bo podemną byli sąsiedzi. Wbegłam do kuchni. Przy stole siedział Vicki pijąc kawę.
-Jutro mam rozmowę.-powiedziałam. Łyk kawy który własnie wzięła przyjaciółka znalazł się na mojej bluzce....

***
Czekam na wasża opinię! <3.!
  • awatar Gość: Super :) Też mam bloga od nie dawna i też pisze opowiadanie , ale mi nie wychodzi :(
  • awatar alternatywaa: dzieki ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›